Co powiesz na przeniesienie się w świat z kreskówki HTF? Wciel się w bohatera albo stwórz własną postać i prowadź życie z odrobiną rozrywki, śmiechu i brutalności.
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Alejki parkowe

Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Alejki parkowe   Czw Wrz 05, 2013 12:42 pm

Zarówno sam park, jak i wychodzące poza jego obręb niewielkie laski i zagajniki, poprzecinane są siecią alejek i dróżek. Ta infrastruktura w części została zaprojektowana przez władze miasta - są to piękne, równe drogi, regularnie zamiatane i konserwowane. Wzdłuż nich stoją drewniane ławeczki, przeplatane z niewielkimi latarniami. Wieczorem i nocą oświetlają one park, miękkie, żółte światło dodaje mu uroku i romantyczności. Dodatkowo wrażenia estetyczne pogłębia dopasowanie elementów budujących to miejsce. Stelaże ławek jak i trzony latarni wykonane są z metalu kutego w ten same, wiktoriańskie zawijasy, zaś nogi, na których utrzymują się siedziska, kształtem przypominają lwie łapy. Deski kryte ciemną bejcą i metal malowany czarną farbą kontrastują z jasnymi liśćmi krzewów, jednak wraz z chropowatymi pniami drzew stanowią pewnego rodzaju jednolitą całość, w której kunszt kowala współgra z perfekcyjnością natury.
Brukowane i żwirowane drogi nie są jednak jedyne. Przez lata dzieci i młodzież wydeptała wiele ścieżek wśród traw tworząc sieć "szybkiego ruchu" między najważniejszymi ośrodkami zabawy i odpoczynku. Część z nich prowadzi do miejsc ukrytych, gdzie można samotne kontemplować życie lub mieć nieco prywatności z ukochaną osobą, inne znów łączą plac zabaw z fontanną w centrum parku, a jeszcze kolejne wiją się bez celu między drzewami.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Alejki parkowe   Czw Wrz 05, 2013 1:54 pm

Szedł wolno miastem. Zwracał na siebie uwagę, nie ma co kłamać. Niewidomy mężczyzna z kubkiem kawy w dłoni maszeruje ubrany jakby było co najwyżej 3-4 stopnie powyżej zera. A na oko... W jego przypadku to powiedzenie nie ma sensu, jednakże "na oko" mierząc, temperatura oscylowała w okolicach 17-20 stopni. W porównaniu z lipcowymi upałami to było nic, jednakże słoneczko przyjemnie grzało i gdy tylko wychodziło się z cienia, robiło się ciepło i miło.
Popijając od czasu do czasu kawę, dotarł w końcu do parku. Zbliżała się pierwsza po południu i ludzi sukcesywnie ubywało. Niedawno rozpoczęty rok szkolny sprawił, że place zabaw i mniejsze alejki świeciły pustkami, rodzice zaś z pociechami w wózkach wolno kierowali się do domów, na obiad i popołudniową drzemkę. Kilku staruszków spacerowało samotnie lub parami, trzymając się za ręce, nieliczni studenci cieszyli się słońcem, zaś ptaki sennie skakały z gałęzi na gałąź.
Wręcz idealnie. Cicho i spokojnie. Dotarł do pustej ławki i ostrożnie na niej usiadł, laskę puszczając luźno, by zwisała z nadgarstka. Objął ciepły kubek dwiema dłońmi, stawiając go sobie na kolanach. Zamknął oczy, wystawiając przysłoniętą kołnierzem twarz na promienie słońca. Nie było prawie wiatru, trochę szkoda. Albo może i lepiej? Zbyt silny zabrałby całe to kojące ciepło. Rozsiadł się nieco wygodniej, plecami opadając na oparcie ławki i czasem wolno popijając kawę.
Niewiele było mu do szczęścia potrzebne.
Powrót do góry Go down
Flippy

avatar

Liczba postów : 27
Join date : 08/08/2013
Skąd : Kampiak, między lasem a miastem

PisanieTemat: Re: Alejki parkowe   Sob Wrz 07, 2013 3:00 pm

Musiał przyznać, że chociaż na sam plac zabaw można było dostać się bez większego problemu, tak opuszczenie go stawało się nieco kłopotliwe. Przynajmniej dla człowieka jego postury. Dzieciaki pewnie radziły sobie sobie bez większego wysiłku. Nic jednak stało na przeszkodzie by uchapać kilka gałązek tu czy tam... W końcu nóż się do czegoś przyda, a i zadrapań nie będzie zbyt dużo? Chyba muszę pogadać z kimś od zagospodarowywania terenów zielonych.
Tak czy siak, po tej krótkiej szarpaninie z pół-dziką przyrodą, w końcu udało mu się wrócić do wesołego truchtania porządnymi i odpowiednimi do takich celów ścieżynkami. Coś mało ludzi... czyżbym się zasiedział? Spojrzał w niebo, mrużąc lekko oczy by móc określić godzinę. Nie wydaje się być bardzo późno, może jeszcze zdążę do jakiegoś skle... pu?
I w tym właśnie momencie Flippy poczuł co to zemsta, kiedy to matka Natura zmawia się i spiskuje wraz z Grawitacją za zniszczenie kilku zielonych witków. A zatem, potykając się niespodziewanie o jakiś zupełnie przypadkowy, wystający z ziemi 'konar' czy inne zielsko, wrył się w ową przesuwając dłońmi falę żwiru i kurzu.
-Ghaaa..! Ała! Co do..?
Podnosząc się na kolana spojrzał na swoje dłonie określając straty, na szczęście były zdarte tylko przejściowo. Odkąd częściej widuje się z Flaky, rzadko zdejmuje rękawiczki. Jak widać warto je nosić. Chwycił swoją czapkę, otrzepując ją z pyłu i zerknął za siebie by zobaczyć co go 'zaatakowało'.
-Mole? - podniósł się na nogi niemal natychmiastowo, zapominając  o wrednym 'konarze' który na dobrą sprawę okazał się laską różowowłosego. - Mole... - powtórzył nie bardzo wiedząc co powinien powiedzieć. - Witaj Mole.

_________________
Stan zdrowia:
-uszkodzona lewa ręka,
-niedogojona rana pod obojczykiem,
-liczne niegroźne zadrapania i poranienia
(głównie dłoni)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Alejki parkowe   Sob Wrz 07, 2013 3:20 pm

Z jego własnego świata wyciągnęło go nagłe poruszenie się laski. Zaskoczony, odruchowo chwycił ją mocniej, pewny, że zsuwa się po krawędzi ławki. Nie chciałby jej zgubić i musieć na kolanach macać wokół miejsca swego odpoczynku, by odnaleźć niesforne narzędzie zastępujące mu wzrok.
Jakbyście się czuli jakby uciekały Wam oczy?
Gdy tylko to abstrakcyjne wydarzenie sobie wyobrazicie, tak zrozumiecie skąd ta panika i twarde trzymanie trzonka laski. Którą za chwilę przysunął bliżej siebie, kubek na kolanach utrzymując wolną ręką. Prawie pusty, tak czy inaczej. Zdążył niemal wypić kawę.
Ktoś się przewrócił? Podkulił nogi i za chwilę zdecydował się laskę położyć na kolanach, obok kubka.
Akurat poszkodowany w wypadku, którego Mole nieświadomie był winowajcą, wstał i przywitał się z różowowłosym. Szpieg już dawno zdawał sobie sprawę z tego, kto to jest. Nieruchome powietrze leniwie przyniosło do jego nozdrzy delikatną woń krwi i prochu, zmieszane z aromatem leśnego runa.
No i głos. Ten zdezorientowany, acz wciąż niezmącony złą nutą głos. Niezaprzeczalnie, to był Flippy.
Nie spojrzał na niego, niewidzący wzrok wciąż wbijając przed siebie, zgięte nogi chowając lekko pod ławkę, a naczynie i laskę ujmując pewniej.
Przywitał się z nim wolnym skinieniem głowy, licząc, że zaraz odejdzie. Za wypadek nie zamierzał przepraszać. Flippy ma oczy, Mole - nie. Mógł bardziej uważać.
Powrót do góry Go down
Flippy

avatar

Liczba postów : 27
Join date : 08/08/2013
Skąd : Kampiak, między lasem a miastem

PisanieTemat: Re: Alejki parkowe   Sob Wrz 07, 2013 4:30 pm

Uśmiechnął się do Mola i uznając jego przywitanie za zaproszenie siadł tuż obok, zupełnie zapomniawszy po co tak się spieszył. W końcu Mole go nie wygania. Czyli chyba wszystko jest w porządku? Przynajmniej taką miał nadzieję wpatrując się w Mola, na początku tylko katem oka, a w końcu otwarcie odwracając twarz w jego kierunku. Czego by nie zrobił przecież chłopak i tak tego nie zauważy.
-Ładny dzisiaj dzień. - Chwile pomiętosił w dłoniach swoją czapkę.
-Jest dość ciepło. - Rozejrzał się dookoła.
- I cicho... jesteś tutaj sam? - Kolejne inteligentne zdanie padło z jego ust, nim zamilkł na dłużej.
Spróbował nawet zrobić to samo co Mole. Czyli posiedzieć w spokoju. Ale jakoś tak, ta niezręczna cisza trochę go drażniła. Sprawiała, że szybko chciał coś zrobić. Pośpieszyć się ze wszystkim. Niestety jeszcze nie rozmawiał z nikim o swojej decyzji. No może poza tymi kilkoma niezbyt pozytywnie odebranymi przez chłopaka wyznaniami.
- Chciałbyś się może ze mną przejść? Bo wiesz... brakuje mi kilku rzeczy. - Pomyślał nie tylko o kryptonucie, ale i o środkach zapobiegawczych, jak nowe prochy i takie tam.

_________________
Stan zdrowia:
-uszkodzona lewa ręka,
-niedogojona rana pod obojczykiem,
-liczne niegroźne zadrapania i poranienia
(głównie dłoni)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Alejki parkowe   Sob Wrz 07, 2013 6:46 pm

Niestety, chłopak nie chciał spełnić niemych próśb Mole'a i po kulturalnym przywitaniu się, po prostu odejść. Zatem szpieg cierpliwie czekał, aż Flippy sam się zniechęci. Nie odpowiadał ani nienawiścią, ani nadmierną przyjaźnią, obojętnie wpatrując się ślepymi oczami w niebo i krążące po nim ptaki. Zupełnie jakby był w stanie je widzieć i uważał za bardziej interesujące od prowadzonego obok niego monologu.
Tylko raz, kiedy Flippy spojrzał wprost na "rozmówcę", Mole wolno zwrócił twarz w jego kierunku. Kulturalnie milczał, pozwalając wojskowemu próbować nawiązać konwersację, która i tak nie miała prawa bytu. Nie dla różowowłosego. Nie po to uciekał do cichego i spokojnego parku, by teraz ktoś go nachodził i niepokoił. Zwłaszcza Flippy.
Był niemal pewny, że ta ciężka cisza, spowodowana brakiem jakiejkolwiek reakcji ze strony Mole'a, sprawi, iż wojskowy wstanie i odejdzie, zmieszany. Niestety, nie było tak dobrze. Oto i kolejna próba wejścia w głębszą interakcję z uparcie milczącym szpiegiem. Dość... Specyficzna. Czy Flippy chce iść z nim na zakupy albo wciągać w jakieś szemrane interesy? Oryginalne... To już podchodzi pod desperację?
Kiedy tylko padła propozycja wspólnego udania się na zdobywanie jakichś tajemniczych przedmiotów, Mole zareagował tak, jak możnaby się po nim spodziewać - kulturalnie i obojętnie odmówił poprzez delikatny ruch głową. Tego mu jeszcze brakowało. Snucia się jak wyrzut sumienia za zielonowłosym.
Powrót do góry Go down
Flippy

avatar

Liczba postów : 27
Join date : 08/08/2013
Skąd : Kampiak, między lasem a miastem

PisanieTemat: Re: Alejki parkowe   Nie Wrz 08, 2013 1:13 pm

Wpatrywał się w Mola wyczekująco. Kompletnie nie wiedział co powinien zrobić, w razie odmowy. A odpowiedź różowowłosego właśnie takową była. Podłamał się momentalnie, starał się jednak nie dać tego po sobie poznać, wciąż utrzymując na twarzy szeroki uśmiech. Zamyślił się. Z drugiej strony zawsze mogę udać iż nie zauważyłem tego gestu. Udawać głupiego. Tak jakby nic się nie stało... tylko czy w tedy on nie znienawidzi mnie jeszcze bardziej? To co się działo w głowie różowowłosego było tak samo odległe dla Flippiego, jak jego nocne przejażdżki jednorożcem w snach dla Mola. Zatem nie potrafił stwierdzić co tak naprawdę niewidomy o nim myślał. Czuł jednak iż powinien odpłacić się chłopakowi. Tym bardziej, im bardziej go skrzywdził. A co się wydarzy potem, czas pokarze.
- Dobrze~ Chodźmy zatem! - Nie czekając już dłużej złapał Mola zdrową ręką pod ramię i zerwał go z ławki, kompletnie ignorując całe to bezosobowe potraktowanie. Nikogo co prawda już nie było. Ale i tak Flippy wolał aby wszystko wyglądało możliwie jak najbardziej naturalnie. Bez zbędnej szarpaniny. Ponadto... Mole nigdy nie krzyczał. Nie mógł? Wojskowy nigdy nie zauważył aby Mole wydawał z siebie coś poza cichymi szeptami. Zatem na pewno nie będzie krzyczał i wołał o pomoc. Nie ma czego. Wszystko jest w porządku -zapewnił w myślach sam siebie.
- To nie potrwa długo.

_________________
Stan zdrowia:
-uszkodzona lewa ręka,
-niedogojona rana pod obojczykiem,
-liczne niegroźne zadrapania i poranienia
(głównie dłoni)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Alejki parkowe   Nie Wrz 08, 2013 3:21 pm

Zdążył rozluźnić uścisk na kubku i lasce, przekonany, że Flippy nie posunie się do użycia siły. A jednak nie docenił chłopaka i naraz szarpnięto Mole'a za rękę, podrywając go gwałtownie w górę. Na tyle, że kubek wypadł z jego ręki i spadł na twardą, żwirowaną alejkę. Miast okrzyku zaskoczenia czy protestu, rozległ się tylko trzask rozbijanej ceramiki. Lubił ten kubek... Odruchowo spojrzał w dół, jakby mógł ujrzeć jasne odłamki splamione resztkami kawy i rozmokłymi fusami. Trochę jak marnym substytutem krwi w taniej produkcji bollywoodzkiej, gdzie martwe ciało to wypchana gałganami lalka.
Tak czy inaczej, jego kubek właśnie zakończył żywot i mocno nie spodobało się to właścicielowi. Spiął się i zaparł, okazując w ten sposób swoje niezadowolenie i niechęć do takich środków. Cóż za bezczelność...
Oczywiście, nie rozpatrywał możliwości przeoczenia przez Flippy'ego jego kręcenia głową. Był więcej niż pewny, że chłopak cały niemal czas się na niego patrzył. Nie pytajcie jak i skąd. Po protu to wiedział, czuł i był przekonany, że to prawda. I tylko potęgowało to jego uczucie bycia przymuszonym, za którym nigdy nie przepadał. Zatem spróbował wyrwać swą rękę z uścisku Flippy'ego.
Powrót do góry Go down
Flippy

avatar

Liczba postów : 27
Join date : 08/08/2013
Skąd : Kampiak, między lasem a miastem

PisanieTemat: Re: Alejki parkowe   Nie Wrz 08, 2013 8:08 pm

W jednej chwili wszystko zmieniło swoje tempo. Niczym nagranie na filmie akcji, nawet dźwięk zastąpiony został głuchą ciszą podmalowaną biciem jego serca. Dokładnie mógł się przypatrzeć wyślizgującemu się z rąk Mola kubkowi, powolnemu przelotowi przedmiotu, malującymi się na jego powierzchni drobnymi pęknięciami, a na koniec kaskadzie odpryskujących na wszystkie strony ceramicznych łupin. A wszystko to, chociaż działo się tylko w jednej sekundzie i tylko przez moment, wywołało w chłopaku dostatecznie silny atak paniki oraz wzrost adrenaliny, że obudziło drzemiącego do tej pory potwora - Fliqpiego.
Mole był normalny i nie mógł mieć o tym pojęcia, jednak dźwięk tłuczonego szkła w odczuciu Flippiego dorównywał wybijanej szybie, zderzeniu dwóch pojazdów, czy nawet wysadzającym mieszkanie granatom. Takie rzeczy przywołują wspomnienia, a wraz z nimi tysiące traumatycznych przeżyć i obrazów zepchniętych na sam koniec świadomości chłopaka.
Wracając jednak do rzeczywistości, która przypomniała o sobie wraz z pierwszym szarpnięciem się różowowłosego, żółte oczy natychmiast skierowały się w jego stronę. Paskudny grymas wykrzywił się w uśmiechu, ukazując szereg ostrych zębów, a uścisk zdrowej ręki zyskał na sile. Czyżby moja druga połowa, zdecydowała się uczynić coś złego z własnej woli? Wspaniale~ Robiąc krótki piruet, Fliqpy znalazł się tuż za plecami Mola, wykręcając jego dłoń boleśnie na plecach. By zaś nadać ofierze odpowiednich uczuć, wolną ręką przytknął jej chłodną stal do gardła.
- Witaj~ Hyhyhyhyyy...

_________________
Stan zdrowia:
-uszkodzona lewa ręka,
-niedogojona rana pod obojczykiem,
-liczne niegroźne zadrapania i poranienia
(głównie dłoni)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Alejki parkowe   Nie Wrz 08, 2013 9:11 pm

Poczuł jak uścisk staje się agresywniejszy i silniejszy, zaś za chwilę jego ręka znalazła się w nieanatomicznej pozycji za plecami. Każda inna osoba krzyknęłaby z bólu. Każda normalna osoba. Mole miał jednak to do siebie, że odczuwanie bólu było dla niego czymś abstrakcyjnym. Dziwnym i zwyczajnie nieznanym.
Ujął pewniej laskę. Nie zareagował w żaden inny sposób na wykręcanie kończyny.
Dość ciężko cokolwiek przytknąć do Mole'owego gardła. Wszak wiecznie jest ono przysłonięte różnorakim materiałem. Tak oto Fliqpy przystawiał nóż do kołnierza kapotki, dociskając go do ciała szpiega. Jednak ten gest i mordercze zimno metalu, przebijające się nawet przez materiał, sprawiły, że zamarł. Już miał zaatakować go laską, gdy nagle zdał sobie sprawę z grożącego mu niebezpieczeństwa. Dość mocno bezpośredniego. Jeżeli tylko zareaguje zbyt gwałtownie, chłopak poderżnie mu gardło.
Nie zależało mu na życiu.
Zginąć jednak z ręki Flippy'ego? Nie. Na to nie zamierzał pozwolić. Nie chciał dać mu tej satysfakcji. Mocniej zacisnął palce wolnej ręki na uchwycie laski. Co teraz...?
Przełknął ślinę.
- Czego chcesz...? - zapytał ochrypłym szeptem. Spróbuje na razie pograć na czas.
Powrót do góry Go down
Flippy

avatar

Liczba postów : 27
Join date : 08/08/2013
Skąd : Kampiak, między lasem a miastem

PisanieTemat: Re: Alejki parkowe   Sob Wrz 14, 2013 9:51 am

Zarechotał. Bawiły go sytuacje w których ludzie myśleli, że jeśli dadzą mu to czego chce albo wcisną jakieś biedne, żałosne fanty - będące rzekomym dorobkiem ich życia - to puści ich wolno. Od tak, po prostu. Bo czemu by nie? Dobry układ... dla złodzieja. Tyle że Filqpy nie był złodziejem. Był szaleńcem i mordercą, a to już nieco komplikuje wszelkie próby ocalenia się. No chyba, że akurat ma się nieco ambitniejsze cele i plany.
- Tego samego co przed momentem. Kryptonuta. - Stwierdził, że może nieco przyśpieszyć swoje poszukiwania skoro nadarzyła się okazja do zaczerpnięcia świeżego powietrza. Jednak wątpił by Mole wiedział coś na ten temat. A jeśli nawet, to zaraz wszystko z niego wydusi, i zabije. Był mu zupełnie obojętny, tak jak wszyscy inni. Jedynie Flippy coś tam znaczył. W niewielkim stopniu ale zawsze. Kiedyś może uda mu się zepchnąć chłopaka na swoje miejsce. Złamać na tyle by nie mógł odzyskać kontroli, ba... by nie chciał jej odzyskiwać. Tak... to też jest kolejny ambitny plan. I żaden z nich nie brał pod uwagę obecności Mola. Wyszczerzył się sam do siebie, odjął nóż i kopniakiem podcinając mu nogi, pchnął go na kolana. Zaś by nie upadł i nie zarył twarzą w żwir - jeszcze - chwycił go za kudły i wygiął głowę w tył.
- A więc... wiesz coś na ten temat? - Mruknął znudzony konwersacją.
Musiał się przez to bardzo hamować ze swoimi popędami. To jest takie irytujące. Spojrzał na gładziutką buźkę Mola... No już. Powiedz nie~ I po sprawie! Uśmiechnął się niemal serdecznie na szykującą się żwirową masakrę.

_________________
Stan zdrowia:
-uszkodzona lewa ręka,
-niedogojona rana pod obojczykiem,
-liczne niegroźne zadrapania i poranienia
(głównie dłoni)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Alejki parkowe   Pon Wrz 16, 2013 12:08 pm

Kryptonuta? Co tam ten cały nut, odjęto mu nóż od szyi! Radość nie trwała jednak długo. Ledwie tylko złapał oddech, ledwie krążąca w żyłach krew rozgrzała wyziębioną przez nóż szyję... Nim go nie podcięto. Odruchowo wyciągnął przed siebie jedną z nóg, wspierając się na niej. Najpewniej mimo to i tak by wyrżnął o żwir, gdyby w porę nie złapano go za włosy. Aż cud, że Flippy nie wyrwał mu garści kłaków... W ten sposób klęczał na jedno kolano, zaś głowę miał niezbyt wygodnie odchyloną w tył.
Rozluźnił szczęki, z przyczyn anatomicznych musiał też rozchylić nieco usta, przez co wyglądał jakby chciał na niego warknąć. Flippy tak mocno odchylił głowę Mole'a, że naciągnięta skóra i mięśnie szyi ściągnęły jego dolną wargę i żuchwę w dół.
Sapnął cicho, niewygodnie. Mocno niewygodnie. Niemniej jednak trzeba przeżyć. Z naciskiem na słowo "przeżyć".
- Kroptonut... - zamyślił się, prostując nieco kręgosłup. Tym samym mógł z lekka przywrócić szyję do bardziej milszej kręgom pozycji, choć nadal był trzymany i przymusowo spoglądał w górę.
Cóż to może być? Gdzieś to słyszał. Jakiś lek? Może spotkał się z tą nazwą gdzieś w szpitalu? W końcu był pielęgniarzem, a teraz dorabia jako ratownik medyczny, wiele dziwnych wyrazów słyszy. To zaciskał, to rozluźniał palce na lasce, nie mogąc myśleć jednocześnie o ucieczce i o tym dziwnym słowie. Z resztą, i tak go trzymał. Musiałby się mocno szarpnąć, by zaatakować... Albo spróbować przebić mu brzuch laską?
Na razie jednak wolał odpowiedzieć na jego pytanie. Udało mu się kupić nieco czasu, a jak dostanie go nieco więcej, może uda się i zaatakować. Cały czas bawił się laską, starając się, by wyglądało to na nerwowe jej "miętoszenie". Ułożył ją tak, by móc wypchnąć i mieć nadzieję, że trafi w tors Flippy'ego. Na razie jednak nie atakował.
Czym u licha ten kryptonut był? Zdążył dojść do wniosku, że żadna chemia, więc... Słyszał już to gdzieś, na pewno. Jakieś wspomnienie zamajaczyło na dnie świadomości.  Od dzieciaków...? Ah, no tak... Był przecież na bramce podczas zjazdu... Fanów superbohatera... Dość feralnego zjazdu. Tak czy inaczej, nie oceniając już skutków tego konwentu, posłyszał od rozemocjonowanego tłumu, że wspaniały Splendid jest silny, szybki, niepokonany. Ma tylko jedną słabostkę...
- Ten... Kamień zdolny osłabić bohatera...? - normalnie brzmiał ochryple, a jeszcze w takiej pozycji bardziej przypominało to charczenie niż mówienie. Miał nadzieję, że pamięć go nie myli... A za chwilę, uznawszy, że lepszej okazji nie będzie, napiął mięśnie i okręcając się lekko, pchnął w przeciwnika laską.
Powrót do góry Go down
Flippy

avatar

Liczba postów : 27
Join date : 08/08/2013
Skąd : Kampiak, między lasem a miastem

PisanieTemat: Re: Alejki parkowe   Sob Paź 19, 2013 9:01 am

-Tak, ten kam...
Urwał widząc biały kij, pędzący w jego stronę. Odskoczył, puszczając tym samym kudły Mola i unikając dźgnięcia.
- Widzę, że jednak coś tam wiesz. Ale coś niechętnie chcesz się tym ze mną podzielić. - kopnął chłopaka pod żebra, z satysfakcją powalając na ostry żwir.
- Co powinienem zrobić aby zmusić Cię do współpracy? - Przydepnął ciężkim butem dłoń dzierżącą laskę, wgniatając ją w białe kamyczki niby tlącego się peta. - Może na początek pozbawić rąk? I tego kłopotliwego kija?
Pochylił się mocniej, napierając butem i nasłuchując pękających w jego dłoni kosteczek.Wyraz jego twarzy nie zmienił się nawet na chwilę - szeroki uśmiech, przechodzący w paskudny grymas szaleństwa. Trudno zatem stwierdzić czy to działanie Mola sprawiło, że Fliqpy się wstrzymywał - zakładając oczywiście że to robił. Zawsze mogło być przecież gorzej?
Uznawszy że tyle wystarczy, zabrał but i wyszarpnął laskę z reki chłopaka.
-To już nie będzie Ci potrzebne. - Spróbował ją złamać, jednak dziwne tworzywo zdawało się być nadzwyczaj niepodatne na wszelkie próby gięcia. - Śmieć... - Mruknął w końcu i zamachnął się nią, wyrzucając gdzieś w dal by zniknęła w trawie, czy innej zieleni. W trakcie tych kilku prostych, krótkich czynności całkowicie przestał zwracać uwagę na różowowłosego. I tak mu nie ucieknie. Bo i gdzie, jak? W końcu się odwrócił, milcząco mierząc wzrokiem okolicę.

_________________
Stan zdrowia:
-uszkodzona lewa ręka,
-niedogojona rana pod obojczykiem,
-liczne niegroźne zadrapania i poranienia
(głównie dłoni)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Alejki parkowe   Czw Paź 24, 2013 6:27 pm

Był teraz bezbronny. Po tym co zrobił Flippy, nie miał ani jak atakować, ani nawet jak próbować uciec. Bez laski pewnie pocałowałby żwir na pierwszym lepszym wyboju. W prawdzie bólu nie czuł - jedynie ostrość kamieni pod zgniataną ręką, szorstkość podeszwy wojskowego buta i z przerażającą dokładnością mógł określić które oraz jak popękały mu kosteczki w dłoni. I oczywiście, opowiedziałby to z niezmienną obojętnością. Jakby mówił o pogodzie. O ile w ogóle fakt miażdżenia mu ręki uznałby za godny użycia głosu.
Nie uśmiechało mu się współpracować z Flippy'm. W żaden sposób. Jednak strata nieodłącznej laski ugodziła też w morale Mole'a. Poczuł się kompletnie odsłonięty, niczym dziecko przeciwko wściekłej bestii. Zamknął oczy i odpowiedział cicho.
- Będę współpracować... - przegrał. Po prostu przegrał i przyjął to ze stoicyzmem godnym kupy kamieni. Z tą różnicą, że skałom naprawdę jest wszystko jedno, a Mole zazwyczaj ukrywa negatywne uczucie za różnymi maskami. Nie okazał wobec tego smutku, zawodu czy rozgoryczenia. Po prostu zaakceptował swą przegraną i starał się cieszyć, że choć wciąż żyje.
Lubił przesiadywać w parku. I żal by mu było nigdy więcej nie móc rozkoszować się dotykiem wiatru i słońca na swojej skórze.
Powiecie, że to marny powód do życia. Ale innego nie miał.
Powrót do góry Go down
Flippy

avatar

Liczba postów : 27
Join date : 08/08/2013
Skąd : Kampiak, między lasem a miastem

PisanieTemat: Re: Alejki parkowe   Sob Lis 09, 2013 6:48 pm

Spoglądał ponad Molem, jakby starając się wypatrzeć w oddali dodatkowe przeszkody do pokonania czy ludzi do unicestwienia. Szczęściem lub nie, nic takiego nie zauważył.
-Zbieraj się. - rzucił krótko, powstrzymując się przed kolejnym skopaniem chłopaka w razie zwłoki.
Teraz ten ślepy kaleka będzie jego przewodnikiem, a on jego laską. Ironia. Słowa Mola brzmiały jak łaska... 'będę współpracował'. Bardziej pasowałoby tu określenie 'dam się wykorzystać', bowiem Fliqpy zawsze działał samodzielnie. I raczej nie przewiduje dla różowowłosego jakiś profitów z racji założenia tej wspaniałej spółki.
-Kryptonut czeka. - stanął tuż obok zniecierpliwiony. Czas uciekał.

_________________
Stan zdrowia:
-uszkodzona lewa ręka,
-niedogojona rana pod obojczykiem,
-liczne niegroźne zadrapania i poranienia
(głównie dłoni)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Alejki parkowe   Czw Lis 14, 2013 10:50 am

Najpewniej dla niego było to nieszczęście - całkowita pustka w parku. Byli jedynymi ludźmi w okolicy, jacy w ten ciepły, jesienny dzień postanowili iść na spacer. Cóż za szkoda... Nie miał kogo przerobić na mielone...
Tym samym, Mole został całkowicie sam w starciu z Fliqpy'm. Choć o starciu nie ma już co mówić. Było w zasadzie po całej walce, bo Mole nawet nie próbował się bronić. Bójka to tylko kolejny powód do dania Fliqpy'emu chorej radości z dręczenia różowowłosego, zaś szpieg powziął za punkt honoru niebycie zabawką wojskowego. Co szło mu dość marnie...
Teraz zaś podnosił się, wspierając na zdrowej ręce. Nie spieszył się ani specjalnie nie ociągał - zachowywał tę swoją obojętność, gdy spokojnie stanął znów na nogi i zaczął otrzepywać oraz poprawiać płaszcz. Dopiero, gdy uznał, że wygląda należycie i "wyjściowo", zastanowił się. Gdzie może znaleźć kryptonut? Dobre pytanie. Powinien chyba się to rozważyć przed stwarzaniem iluzji posiadania przez niego jakiś informacji.
- Moja laska... - zaczął szeptem. Źle i niepewnie się bez niej czuł, a nie chciał szukać po płaszczu kolejnej. Po co pokazywać, że trzyma w kieszeniach wiele dziwnych rzeczy?
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Alejki parkowe   

Powrót do góry Go down
 
Alejki parkowe
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
HappyTFriends :: Miasto :: Park i tereny zielone-
Skocz do: