Co powiesz na przeniesienie się w świat z kreskówki HTF? Wciel się w bohatera albo stwórz własną postać i prowadź życie z odrobiną rozrywki, śmiechu i brutalności.
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Plac zabaw

Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Flippy

avatar

Liczba postów : 27
Join date : 08/08/2013
Skąd : Kampiak, między lasem a miastem

PisanieTemat: Plac zabaw   Czw Sie 15, 2013 3:40 pm

Czym byłyby parki gdyby nie skrywały pośród swej bujnej zieleni tegoż małego raju dla dzieci jakim jest plac zabaw? Prawdopodobnie bardzo cichymi i spokojnymi miejscami. Wydeptana i wysypana piaskiem - który zdaje się został magicznie wywiany z generującej go niewielkiej piaskownicy - polanka, otoczona była przez bardzo przyjemne dla oka krzaczki, kwiatki oraz wysokie drzewa. Przyjemne tylko z pozoru. Gdyby przyjrzeć się im dokładniej można zauważyć ostre, długie ciernie porastające gałązki krzewów, które tylko czekają aż jakiś nieuważny rozrabiaka wpadnie w ich objęcia by mogły wydrapać mu oczy. To samo kwiatki. Drażliwe pszczółki to nie jedyny powód dla którego lepiej ich nie zrywać. Pylenie powodujące uczulenie i wysypkę nie należą do przyjemnych. Identycznie pokrzywy, osty i dziady. Jeśli natomiast sprawa tyczy się wysokich drzew, nie mam pojęcia kto był tak inteligentny by sadzić tuż nad miejscem przeznaczonym dla dzieci kasztanowce. Niby młodzież lubi zbierać kasztaniaki i tworzyć z nich malutkie ludziki, ale niezbyt obrywać lecącym z niesamowitą prędkością zielonym jeżem.
Wracając jednak do samego placu, trudno zniechęcić dzieci do zabawy. Solidne, kolorowe huśtawki, drabinki i zjeżdżalnie zdają się być regularnie użytkowane i odwiedzane przez te małe istotki w przeciwieństwie do konserwatorów. Rozregulowana sprężynka tu, zluzowana śrubka tam~ Rdzawy wał, stary łańcuch i lekkie skrzypy to nic w konfrontacji z ponętnymi, jaskrawymi barwami częściowo łuszczącej się farby i wizją dobrej zabawy. Zatem jeśli podczas spaceru udało Ci się wypatrzeć górujący ponad zielenią niewielki drewniany domek z czerwonym dachem. Wiedz, że jesteś blisko. Jeszcze nie jest za późno by zawrócić i cieszyć się spacerem. No chyba, że własnie taki był jego cel.
Miłej zabawy~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Flippy

avatar

Liczba postów : 27
Join date : 08/08/2013
Skąd : Kampiak, między lasem a miastem

PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Czw Sie 15, 2013 7:01 pm

Długo błądził sobie po parku podziwiając otaczające go skrawki lewej matki natury przy akompaniamencie szmerów dochodzących z miasta. Drzewa w jakiś magiczny sposób zatrzymywały większość hałasów przeistaczając je w biały szum. Można zatem uznać że było dość spokojnie, wręcz sielankowo i to właśnie Flippiemu odpowiadało. Zero stresów. Po ostatnich cięższych przeżyciach i problemach ze zdrowiem spacer był niemalże ukojeniem. Zresztą lubił to robić.
A więc, idąc tak sobie w oddali między zielenią zamajaczył mu ten osobliwy, dziecięcy, domek z czerwoną dachówką i tam własnie skierował swoje kroki. Liczył na to, że spotka tam kogoś znajomego. Takie miejsca zazwyczaj przyciągają dzieci i znudzoną młodzieży. Teraz jednak to wesołe miejsce ziało pustką. No cóż. Tak też się zdarza. Jest dość ciepło, może nikomu nie chciało się wyjść z domu?
Westchnąwszy przysiadł sobie na jednej z łańcuchowych huśtawek kontemplując bawiącą się nieopodal gromadkę ptaków... wróbli czy sikorek. Były dość zadowolone.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sob Sie 17, 2013 10:02 am

Ta czerwona smuga ciągnęła się po niebie, trochę jak łuna albo jak kto woli jak tęcza... tylko jednokolorowa. Co mogło zostawiać taką smugę? Samolot? Zdecydowanie nie. W końcu to, co zostawiało ową smugę, było dużo mniejsze no i rzecz jasna nie robiło wielkiego hałasu.
W końcu smuga zniknęła, a na niebie pozostała jedynie sylwetka tego czegoś, co najprawdopodobniej tę smugę zostawiało. Czy to ptak? A gdzie tam. Za duże! Zniżył za chwilę swój lot i już moment potem zaczynał majaczyć całkiem ludzki kształt, choć ponieważ leciał wprost prostopadle do słońca w dół, ciężko było mu się przyjrzeć jakby ktoś chciał. Za jakiś czas słońce zaszło chmurą, więc patrzenie w górę nie musiało być już takie bolesne, a postać tak czy siak była coraz bliżej. Bliżej, bo właściwie na gałęzi drzewa nieopodal placu zabaw postać się zatrzymała. Ot, usiadła sobie. Kim była ta dziwna postać? Otóż okazuje się, że to tylko młody mężczyzna ubrany na czerwono i z czerwonymi włosami. Na oczach miał przewiązaną niebieską opaskę, której tasiemki lekko powiewały. Co tutaj robił? Prawdopodobnie znudziło mu się obserwowanie miasta z lotu wiewiórki(?) i postanowił nieco sobie odsapnąć.
Powrót do góry Go down
Flippy

avatar

Liczba postów : 27
Join date : 08/08/2013
Skąd : Kampiak, między lasem a miastem

PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Pon Sie 19, 2013 2:08 pm

Jakimś zgrabnym kijaszkiem, których pełno było wokół, rysował sobie na piasku koślawe linie i koła. Zapewne miało to przypominać obserwowane ptaki. Nie był jakimś tam wybitnym artystą, ale póki on sam wie co rysuje, to nie jest jeszcze takie totalne dno. Zawsze przecież istnieje usprawiedliwienie typu 'abstrakcja'. Jednak osobiście uważał to za zwykły brak talentu i pomyślunku. Zresztą, nie rysował aktualnie na wystawy w galerii sztuki ale jedynie dla zabicia czasu. A tego, nie ukrywając miał do zabicia bardzo dużo. Zatem wpatrując się tak w ziemię nie mógł zauważyć czerwonej smugi na niebie, ani też kropki, czy człowieka unoszącego się kilka stóp nad ową. Zauważył natomiast, a dokładniej to poczuł, deszcz kasztaniaków spadających z drzewa niczym małe, kolczaste pociski. Nie dość, że wystraszyły ptaki, popsuły jego pracę, to jeszcze jeden z nich zadrapał jego policzek. Chyba każdy by się zdenerwował w tym momencie. No... tylko Flippy nieco bardziej.
Zerwał się z miejsca, przykładając dłoń do policzka i spojrzał w górę. Zasada najpierw reaguj później pytaj zawsze skuteczna. Z impetem cisnął w czerwonego chłopaka swoim nożem.

_________________
Stan zdrowia:
-uszkodzona lewa ręka,
-niedogojona rana pod obojczykiem,
-liczne niegroźne zadrapania i poranienia
(głównie dłoni)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Pon Sie 19, 2013 3:50 pm

Siedział sobie. Tak po prostu, po ludzku. Wygodnie rozsiadł się na gałęzi i właściwie to nawet nie zauważył, że narobił przy tym nieco zamieszania w postaci rozsiania po okolicy schowanych w łupinę owoców kasztanowca. Kątem oka dostrzegał postać na placu zabaw, ale ją zignorował. Nie wiedział najpewniej, że zakłócił tej osobie spokój, ale też nie wyglądał na takiego co to by się specjalnie czymś takim przejął.
Zdawał się przysypiać i tracić czujność. Chyba nawet nie zauważył, że mężczyzna rzucił czymś w niego. Dopiero po kilku chwilach, zwrócił uwagę na coś lecącego w jego stronę. Co to było? Wyglądało na coś ostrego. Nóż? Nóż! W ostatniej chwili dosłownie Splendont dzięki swojemu superbohaterskiemu refleksowi uszedł z linii noża, a potem nawet złapał go. Początkowo chyba nie skojarzył skąd ten nóż się tu wziął. Rozejrzał się. Dopiero po kilku dłuższych chwilach dotarło do niego, że najwyraźniej rzucił nim w niego ten zielonowłosy facet na dole.
Wychylił się i popatrzył na niego.
- Niebezpiecznie tak rzucać - mruknął. Za chwilę wypuścił z ręki nóż, by ten spadł na dół.
Powrót do góry Go down
Flippy

avatar

Liczba postów : 27
Join date : 08/08/2013
Skąd : Kampiak, między lasem a miastem

PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Sie 20, 2013 1:06 pm

Patrzył w górę przykładając sobie dłoń do czoła co by światło nie raziło go tak bardzo. Miał nadzieję, że za chwilę usłyszy krótki jęk boleści i zobaczy jak czerwony gówniarz traci równowagę, a siła grawitacji ściąga go na dół niczym worek kartofli, łamiąc mu kark i barwiąc okolicę tą szlachetną barwą. Jednakże nic takiego się nie stało. No może poza tym, że nóż Flippiego spadł z powrotem na dół, wbijając się niemal pionowo w ziemię.
Czyżbym chybił? Nie, na pewno nie... Podszedł do swojej zabawki i wyciągnął ją sprawdzając czy ma a sobie ślady krwi. - Chybiłem?  - zadał sobie to pełne zdumienia pytanie.
- Oczywiście, że bezpiecznie. Jeszcze nic mi się nie stało. - ponowił rzut. Z tej odległości nie powinien 'chybić'.

_________________
Stan zdrowia:
-uszkodzona lewa ręka,
-niedogojona rana pod obojczykiem,
-liczne niegroźne zadrapania i poranienia
(głównie dłoni)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Sie 20, 2013 1:21 pm

Obserwował mężczyznę z góry. Był w pewnym sensie ciekaw co zrobi. W sumie nawet nie wiedział dlaczego miał oberwać nożem. Patrzył więc jak zielonowłosy facet podnosi swój nóż. Na razie przyglądał się wszystkiemu biernie. Wychylał sie zza gałęzi, na której się znajdował, a jednak nie tracił równowagi. Fantastyczna sprawa, prawda?
- Nic - nie zdążył jeszcze niczego konkretnego powiedzieć, a nóż znów poleciał w jego stronę. Splendont złapał go tuż przed swoją twarzą. Zamrugał oczyma po czym zeskoczył z drzewa tak sprawnie jak wiewiórka!
- We wszystkich tak rzucasz? - Wciąż trzymał w ręce jego nóż. Jak na razie nie zamierzał go oddać, skoro facet zamierzał zrobić mu nim krzywdę. Nie żeby Splendontowi coś groziło w związku ze zwykłym nożem. W końcu on był super, a nóż nie. Niemniej dalej miał go w ręce bez zamiaru oddania, a przynajmniej dopóki mężczyzna mu nie wytłumaczy czemu w niego rzuca.
Powrót do góry Go down
Flippy

avatar

Liczba postów : 27
Join date : 08/08/2013
Skąd : Kampiak, między lasem a miastem

PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sro Sie 21, 2013 11:23 am

Spoglądał na chłopaka milcząc. I prawdopodobnie już dawno rzuciłby się na niego z pięścią, zaraz kiedy tylko ten dotknął stopami ziemi, aby wgnieść go w ową i wrócić do rysowania. Takiego bardziej artystycznego - 'kolorowego'. Jednak nerwowy tik w oku Flippiego wskazywał na pewien stan, nazywany powszechnie 'zawieszeniem systemu'. Nieczęsto widuje się człowieka który potrafi uniknąć noża Fliqpiego, a już w ogóle niepojętym jest zatrzymanie go inaczej jak poprzez zrobienie z siebie żywej tarczy. Ale to..?
Złapał chłopaka za dłoń, i obrócił nią. Rzeczywiście nic tutaj nie było. Nawet małego zadrapania. Nie spodobało mu się to.
- Gadaj coś za jeden?! - Inteligentnie złapał go za chaby nie zwracając uwagi na to, że jego broń wciąż jest w rekach tego niezwykłego, czerwonego dresa. To również nieczęsty widok, Flippy bijąc się z własnymi myślami pyta swoją ofiarę o to kim jest? - Zaatakowałeś mnie! - Wziął głębszy oddech, by nieco bardziej zapanować nad sobą.

_________________
Stan zdrowia:
-uszkodzona lewa ręka,
-niedogojona rana pod obojczykiem,
-liczne niegroźne zadrapania i poranienia
(głównie dłoni)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sro Sie 21, 2013 11:33 am

Przekręcił głowę lekko w bok. Mało z tego rozumiał. I, że niby to on zaatakował tego mężczyznę? Jak? Kiedy? Splendont bynajmniej tego nie zarejestrował, co innego rzucanie w niego nożem. To zdecydowanie zapadło mu w świadomości.
Mężczyzna wydawał mu się wyjątkowo niestabilny... Zapewne był też niebezpieczny. Nie dla Splendonta oczywiście, ale Splendont to przypadek jeden na milion.
Patrzył na niego zdziwiony, ale w sumie spokojnie. Przyglądał się mu uważnie. Zwłaszcza temu dziwnemu wyrazowi twarzy.
- Ja? - Zapytał dla pewności. Brawo bohaterze za inteligentne pytania. Niemniej postanowił za chwilę uraczyć mężczyznę odpowiedział. - Nazywam się Splendont.
Podał zielonowłosemu mężczyźnie nóż. Bo przecież bohaterowi nie był o niczego taki potrzebny.
- Nie przypominam sobie, żebym cię zaatakował. - Zastanowił się przez chwilę, po czym wywrócił teatralnie oczyma. - W każdym razie nie zrobiłem nic specjalnie.
Powrót do góry Go down
Flippy

avatar

Liczba postów : 27
Join date : 08/08/2013
Skąd : Kampiak, między lasem a miastem

PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Pią Sie 23, 2013 9:46 am

Puścił go, chowając wolno ostrze do skórzanej pochwy przyczepionej do paska. Imię chłopaka nic mu nie mówiło. Być może dlatego, że nawet chwilę się nad nim nie zastanowił. Gdyby to uczynił, może skojarzyłby identycznego, niebieskiego dziwoląga latającego czasem po okolicy. Gdyby czasem czytał uważniej gazety, może od razu rozpoznałby jego charakterystyczny wygląd. Gdyby częściej oglądał wiadomości zamiast oper mydlanych... wiedziałby też, że chłopak jest niezniszczalny. A przynajmniej jego brat, o którym tak wiele słychać w mediach. Jednak już za późno na takie gdybania. Prawdopodobnie za chwilę Flippy dowie się tych wszystkich rzeczy u samego źródła... Po czym dobrze je sobie przyswoi.
- Słaba wymówka! - Rzucił krótko i zamachnął się na niego pięścią, wyprowadzając prosty cios pod szczękę.
O tak... Fliqpy nie dawał się tak łatwo przekonać. A jeszcze trudniej było z nim normalnie porozmawiać. Żywy zawsze ma coś na sumieniu. Do martwych natomiast nie trzeba żywić urazy, nic już nie przeskrobią. Fliqpy zdecydowanie wolał tych martwych.

_________________
Stan zdrowia:
-uszkodzona lewa ręka,
-niedogojona rana pod obojczykiem,
-liczne niegroźne zadrapania i poranienia
(głównie dłoni)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Pią Sie 23, 2013 11:07 am

Może nie koniecznie dowiedziałby się o nim z wiadomości. Bowiem Splendont nie był uważany za tego dobrego, zwłaszcza po tym jak w ten sam dzień gdy się uwolnił zniszczył pół miasta i do tego rozwalił cały szpital. Przy czym nie było to spowodowane chęcią ratowania świata czy czegoś w tych klimatach szlachetności. Splendont obrócił się przeciw największemu superbohaterowi, tj Splendidowi i pokazał mu to bardzo jasno. Głównie przez spuszczenie porządnemu łomotu braciszkowi. No nic. Ważne było, że Splendont to ten czarny charakter. Upadły idol.
Jednak kogo to interesuje w tym momencie? Flippy właśnie nie zamierzał słuchać wyjaśnień Donta i na prawdę zamierzał rzucić się na niego z pięściami. Wyglądało na to, że tylko czerwonowłosy wiedział jak to się może skończyć. Gdy więc facet wymierzył mu pięść prosto w twarz, Dont po raz kolejny wykazał się nieludzkim wręcz refleksem i złapał pięść tuż przed swoją twarzą. I co w tym najbardziej nieludzkiego, zdołał ją bez większego wysiłku przytrzymać w miejscu i ani drgnąć.
- To trochę bezcelowe - powiedział w końcu. - W taki sposób mnie nie zranisz.
Powrót do góry Go down
Flippy

avatar

Liczba postów : 27
Join date : 08/08/2013
Skąd : Kampiak, między lasem a miastem

PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Pią Sie 23, 2013 1:25 pm

Zaciętość z jaką próbował przesunąć pięść chociaż milimetr bliżej twarzy chłopaka, jawiła się drżeniem mięśni i pulsującą żyłką na jego skroni. Kiedy on wkładał w ten cios całą swoją siłę, Splendont wydawał się być zupełnie niewzruszony. Zasłonił się... Zablokował mnie... Zatrzymał... Te słowa odbijające się echem w niebycie, porządnie uraziły dumę Fliqpiego. Jego starania były bezcelowe, powoli to do niego docierało. Musiał się jednak upewnić. Jak do tej pory chłopak stosował same uniki i jeszcze ani razu nie krwawił. A to by znaczyło, że Fliqpy albo nie jest wystarczająco dobry, albo to chłopak gra nieczysto.
- Bezcelowe? - powtórzył wyrywając swoją rękę i odskakując w tył. Miał wrażenie, że własnie uderzył w kawałek solidnego betonu. Zanim rozprostował palce, porządnie rozmasował wierzch pięści.
- A więc jest sposób? - Dość niechętnie powrócił do konwersacji. W żółtych oczach odbijała się chęć mordu oraz jego przyszła, niedoszła ofiara - Splendont. Skoro wie jak można go pokonać, to niech mówi. Czemu nie. Koniec i tak będzie ten sam.

_________________
Stan zdrowia:
-uszkodzona lewa ręka,
-niedogojona rana pod obojczykiem,
-liczne niegroźne zadrapania i poranienia
(głównie dłoni)


Ostatnio zmieniony przez Flippy dnia Pią Sie 23, 2013 4:30 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Pią Sie 23, 2013 4:04 pm

Pozwolił się Flippyemu wyrwać. Splendontowi nie zależało obecnie na bijatyce. Poza tym gdyby ścisnął jego pięść mocniej, mężczyzna mógłby wylądować w szpitalu u chirurga. To zdecydowanie nie było teraz celem chłopaka. Mógł go unieruchomić, w końcu zielonowłosy facet był niebezpieczny.
- Bezcelowe - powtórzył jakby chciał aby zostało to zakodowane w świadomości Flippyego. Ostatecznie mógł w niego ładować pięściami. Zapewne odczułby to tak, jakby uderzał w ścianę. Splendont i jego podobna brać zdecydowanie byli wybrykami natury. Nie wiadomo w ogóle czy pochodzącymi tak na prawdę z tego świata, mimo iż wszystkie znaki na niebie i ziemi zdawały się mówić, że tak.
Pokiwał głową, aby dać do zrozumienia, że istnieje sposób.
- Oczywiście, że jest, nikt nie jest niezniszczalny - złożył ręce na piersi i przymknął oczy przybierając tym samym całkiem poważną postawą. - Gdybyś chciał mnie zranić, musiałbyś być taki jak ja, albo... w sumie i tak raczej nie znajdziesz tego czegoś - pokręcił głową. Zdecydowanie wątpił w taką możliwość, aby kosmiczny kryptonut znajdował się tutaj, na Ziemi. W każdym razie Splendont nic na ten temat nie wiedział.
Powrót do góry Go down
Flippy

avatar

Liczba postów : 27
Join date : 08/08/2013
Skąd : Kampiak, między lasem a miastem

PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Pią Sie 23, 2013 4:51 pm

-Albo? Albo co?!
Fliqpy zdecydowanie zbyt szybko się niecierpliwił. Oczywistym było, że nagle nie stanie się równy chłopakowi. Jakiemuś zwierzęciu czy innemu człowiekowi owszem. Był dobry, ale jak mógł się przekonać parę chwil wcześniej nie aż tak. Zatem pozostawała ta druga dziwna opcja. Znaleźć coś? Och, to nie powinno być trudne. Tylko co to jest? Wciąż masował sobie rękę. Co za skurczybyk... Tak bardzo miał ochotę wybić mu zęby i zetrzeć jego twarz z tymi kasztanami, by móc później podziwiać czerwień wsiąkającą powoli w piasek.
- Co mam znaleźć? - Przed chwilą młody przyznał się, że nie jest nieśmiertelny, a to niezmiernie cieszyło zielonowłosego. Gdyby było inaczej oboje mieliby poważny problem. Z drugiej jednak strony... taki przeciwnik to swego rodzaju wielkie wyzwanie dla Fliqpiego. Zabić coś takiego. To dopiero wyczyn~

_________________
Stan zdrowia:
-uszkodzona lewa ręka,
-niedogojona rana pod obojczykiem,
-liczne niegroźne zadrapania i poranienia
(głównie dłoni)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Pią Sie 23, 2013 5:05 pm

- Poddałbym się na twoim miejscu - wzruszył ramionami. - To nie jest pierwiastek ziemski i raczej go tutaj nie znajdziesz.
Oczywiście mimo iż był tego pewny, nie wiedział czy faktycznie nie spadło to to z kosmosu na ziemski glob. Z jakąś asteroidą czy czym tam...? W każdym razie, Splendont był pewien, ze aby zdobyć kryptonut trzeba było udać się w kosmos.
- Ale jak jesteś taki ciekawy to ci powiem, że powinieneś szukać kryptonutu - a nuż zielonowłosy pomyli go jakimś cudem ze Splendidem i zabije tym tego cholernego superbohatera, a nie Donta. Byłoby tak pięknie, gdyby w tak prosty sposób dało się pozbyć tego niebieskiego szkodnika! O tak! Splendont mógłby wtedy pozbyć się pozostałych członków SuperSquadu i wtedy sam jeden zostać szanowanym superbohaterem. Skończyłby raz na zawsze ze złą sławą i opinią super przestępcy.
Powrót do góry Go down
Flippy

avatar

Liczba postów : 27
Join date : 08/08/2013
Skąd : Kampiak, między lasem a miastem

PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Pią Sie 23, 2013 7:06 pm

- A więc kryptonut tak? - zamyślił się chwilę. Nie miał pojęcia co to takiego, a przede wszystkim pewności czy chłopak nie robi sobie z niego żartów w tym momencie. O poddaniu się nie było w ogóle mowy. Panie, za kogo ty mnie masz?
- Co to jest ten twój, krypto... coś tam? - Fliqpiemu takie dumanie nie szło zbyt dobrze. Prawdopodobnie dlatego iż często tego nie robił, to było takie... Flippowe. To myślenie. - Jak to działa? I czy na pewno działa?
Coś mu podpowiadało, że lepiej wypytać się od razu tego kosmitę niż później desperacko eksperymentować. Splendont wydawał się być jedynym osobnikiem mającym jakiekolwiek pojęcie o tym czymś. W końcu to coś miało go zabić. Zabić... Ah, no właśnie!
- Czy to może zabić również mnie?

_________________
Stan zdrowia:
-uszkodzona lewa ręka,
-niedogojona rana pod obojczykiem,
-liczne niegroźne zadrapania i poranienia
(głównie dłoni)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Pią Sie 23, 2013 8:03 pm

- Kryptonut - poprawił Flippyego. A co mu tam? Opowie mu o tym. Przecież i tak nie dostanie się on w jego ręce. - To taki kosmiczny kryształ w kształcie orzecha. Jest zielony i emituje światło. Nie taki zielony jak twoje włosy. Bardziej taki blady. W każdym razie ma ogromną moc!
Wciąż oczywiście miał nadzieję, ze uda się wykorzystać tę substancję przeciw bratu o ile oczywiście kiedykolwiek na tej planecie ktoś wejdzie w posiadanie jej.
- Działa. Przynajmniej z tego co mi wiadomo, powoduje osłabienie, chorobę i w konsekwencji śmierć - ot, będzie mu to tłumaczył. W gruncie rzeczy to wyglądało zwykle na zatrucie, ale kończyło się tragicznie. Z tego co oczywiście Splendont wiedział, bo z jego obecnej kondycji wynikało, że raczej nie miał z substancją kontaktu.
-Tobie nie powinien zrobić krzywdy, chociaż jest promieniotwórczy... więc w sumie nie wiem - pokręcił głową.
Powrót do góry Go down
Flippy

avatar

Liczba postów : 27
Join date : 08/08/2013
Skąd : Kampiak, między lasem a miastem

PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Pią Sie 23, 2013 8:29 pm

Przy wzmiance o włosach, złapał jeden ze swoich krótkich kosmyków obracając go chwilę w palcach. Nigdy nie widział i ani nie słyszał o rzeczy którą opisywał mu chłopak. Wydawała się dość unikatowa. Nie mogło być zatem mowy o pomyłce. Jeśli uda mu się znaleźć zielony, świecący orzech wygra. Trochę dziwne, że chłopak tak po prostu udziela mu tych informacji. Może znudziło mu się życie? Fliqpy wyszczerzył się szeroko, ukazując rząd równych, ostrych zębów.
- Jeśli tylko tyle, to raczej nie ma obaw. Na twoim miejscu martwiłbym się o siebie. - zaśmiał się i odwrócił odchodząc. Chwila, ale co ja robię? Zatrzymał się i spojrzał na chłopaka. Flippy zaraz się przebudzi i nici z poszukiwań. Zresztą nie sądzę aby był skory do pomocy... Pogrzebał chwilę w kieszeni swoich bojówek. Rany, co ja muszę robić... Wyjął zeń kawałek jakiejś zmemłanej kartki i długopis. Skrzywił się i zaczął skrobać coś koślawymi literkami.
- Hej, pajacu! Powiedz mu, że zapraszasz go na swoje urodziny~ - Krzyknął do Splendonta i zaśmiał się ponownie. - Niedługo znowu się spotkamy!
Kiedy śmiech zamilkł całkowicie, Flippy podnosił się z piachu opierając o konar kasztanowca. Zaskoczony przyglądał się chwilę Splendontowi po czym spojrzał na kartkę, którą trzymał w swojej dłoni.

_________________
Stan zdrowia:
-uszkodzona lewa ręka,
-niedogojona rana pod obojczykiem,
-liczne niegroźne zadrapania i poranienia
(głównie dłoni)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sob Sie 24, 2013 10:12 am

Właściwie Splendont nie mógł mieć stuprocentowej pewności, bo z kryptonutem kontaktu nigdy nie miał, więc powtarzał tylko to, co sam usłyszał czy się dowiedział. Ostatecznie po tamtej stronie lustra czegoś takiego jak kryptonut nie było. Było zdecydowanie za ciasno i ciemno i to miejsce raczej się do tego nie nadawało. Zatem Flippy też nie mógł mieć pewności, że Splendont nie zmyśla albo, że przypadkiem nie pominął czegoś albo nie przekręcił.
W pewnym sensie miał nadzieję, że Flippy odnajdzie kryptonut, ale z drugiej strony bardzo wątpił w to, że mu się uda. Nie miał też pewności, że przecież nie zrobi to krzywdy komuś innemu poza superbohaterami. Chociaż... w tym momencie mało interesowało go dobro publiczne. Mało interesowali go zwykli obywatele o ile miał osiągnąć swój cel i pozbyć się rywala.
Niemniej w ciszy obserwował odchodzącego mężczyznę. Nie odpowiedział na jego zaczepki, a jedynie wzleciał w górę, na drzewo i usiadł na niem tak jak miał wcześniej zamiar.
Powrót do góry Go down
Flippy

avatar

Liczba postów : 27
Join date : 08/08/2013
Skąd : Kampiak, między lasem a miastem

PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sob Sie 31, 2013 8:05 pm

Kartka której akurat się przyglądał była niczym wyrwana psu z gardła, ale przynajmniej sucha. Zapomniałem o czymś? Niezgrabne, koślawe litery pisane na szybko z pozoru niemożliwe do odczytania potwierdzały jego pytanie. Z pozoru, bowiem z odczytaniem własnego pisma nigdy sam nie miewał problemów. Wracając jednak, zapomniał. I powinien się spieszyć. "Znaleźć kryptonuta... To jest idealny prezent dla twojego przyjaciela... bla,bla,bla..." Huh! Ktoś ma pewnie urodziny. Musiałem zapomnieć o tej niespodziance. Zajmę się tym niedługo... A może nawet od razu?
Niewiele myśląc i nie oglądając się już za czerwonym gościem, wcisnął kartkę do kieszeni i puścił się biegiem w stronę miasta. No może jednak truchtem... Jakieś strasznie gęste te krzaki.

zt//

_________________
Stan zdrowia:
-uszkodzona lewa ręka,
-niedogojona rana pod obojczykiem,
-liczne niegroźne zadrapania i poranienia
(głównie dłoni)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sob Wrz 07, 2013 4:44 pm

A gdzieś nieopodal, żwawym krokiem, wędrowała Lammy. Rzecz jasna, przy Mr. Picklesie, bo jakżeby inaczej? Dla większości niewidoczny, on zawsze był przy dziewczynie.  Nawet na zwykłym spacerze wiernie jej towarzyszył. Niektórych by to denerwowało, ale ona czuła się przy nim całkowicie bezpiecznie. Przyzwyczaiła się nawet do jego obecności, nie było to dla niej w żaden sposób kłopotliwe. Po prostu nie chciała być sama... A teraz miała przyjaciela. Prawdziwego i najwyraźniej jedynego przyjaciela. Na zawsze.
Pogrążona we własnych myślach nie zauważyła nawet, że natrafiła przypadkiem na plac zabaw. Zatrzymała się przy nim, rozejrzała dookoła i postanowiła chwilę w nim odpocząć. To nic złego, zwłaszcza, że żadnej żywej duszy w nim nie było widać. Może specjalnie? Zrobiła parę kroków w przód, siadając na jednym z bujanych koni. Złapała się mocno jego grzbietu i spojrzała na Mr. Picklesa z promiennym uśmiechem.
- Trochę tutaj pusto, non? – spytała, poprawiając ręką jeden z kosmyków włosów. Widocznie nie zauważyła osobnika siedzącego na drzewie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sob Wrz 07, 2013 5:35 pm

Było to nie bardziej dziwne od oddychania. Gdzie Lammy tam i Mr.Pickles. To oczywiste w końcu ta urocza dziewczyna była dla niego tlenem. Jak mógłby ją opuścić choćby na moment? Toż to jego małe, kochane oczko w głowie. Oczko dla którego wyrżnąłby w pień całą ludzkość i parę ryb. Czy istnieje bardziej szczere i niewinne uczucie~?
Dziś więc zupełnie tak jak zawsze podążał jej krokiem. Był jej Aniołem Stróżem. To wspaniała relacja, nawet jeżeli odrobinę męcząca. Dla Lammy jednak mógł poświęcić cały czas swego nie bycia.
Była w końcu panią jego świata.
Dlatego widząc jej promienny uśmiech rozczulił się zupełnie. Ah jego kochana, śliczna Lammy. Nie ma drugiej takiej na świecie. Zrobiłby dla niej zupełnie wszystko.
Morderstwo to niska cena za czas z nią spędzany~
Skinął dziewczynie delikatnie głową, zgadzając się z jej słowami. Czuł jednak jakieś zagrożenie. Poprawił cylinder rozglądając się dookoła...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sob Wrz 07, 2013 6:27 pm

Co w tym czasie robił Dont? Oczywiście oddawał się w pełni lenistwu i przesiadywał na gałęzi drzewa. Przysnął trochę, no bo ileż można siedzieć tak i nie odpłynąć w końcu? Gdy o niczym szczególnym się nie myśli, oczy szybko wydają się być zmęczone a powieki tak ciężkie...
Czy śnił o czymś konkretnym? Raczej niekoniecznie. Tak czy siak i tak by nie zapamiętał, więc nawet nie ma sensu tego przywoływać. Niemniej spał snem kamiennym. Nie wybudzały go żadne podejrzane szmery, nawet umknęło jego uwadze, że został tutaj na jakiś czas zupełnie sam. Właściwie... chyba niemal całkowicie zapomniał o Flippym i o tym jego dziwnym zachowaniu. Jak również o kryptonucie.
Gdy pojawiła się Lammy i Mr. Pickles akurat przekręcał się na drugi bok, więc siłą rzeczy się wybudził. Wiadomym chyba jest, że gdyby się nie obudził niechybnie zleciał by na ziemię, a o to przecież nie chodzi. W związku z tym dostrzegł kątem oka dziewczynę korzystającą z uroków tutejszego placu zabaw.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Nie Wrz 08, 2013 7:02 am

Koń zabujał się delikatnie do przodu, by za chwilę równie delikatnie wybić się do tyłu. Jej włosy zaś przy tym ruchu delikatnie zafalowały. Sama czynność powtórzyła się jeszcze parę razy, ale i to ją zaczęło powoli nudzić. Co mogła ze sobą zrobić w takim miejscu jak to? Nie powinna tutaj być…
Przymrużyła swoje fiołkowe oczka i popatrzyła na swojego towarzysza. W przeciwieństwie do niego, nie czuła zagrożenia, a jedynie rosnącą nudę. Mimo wszystko, zaciekawiła się jego zachowaniem. Czegoż się tak obawiał?
- Coś się stało, Mr. Pickels? – znów zapytała, przekręcając swoją głowę na bok. W międzyczasie poklepała swojego dzielnego rumaka po grzbiecie. Zdecydowanie była za stara na takie zabawy. Kto o to dba...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Nie Wrz 08, 2013 1:00 pm

Wolno pokręcił głową w zadumie. Nikogo tu nie było, czyż nie? Tylko on i Lammy jak zawsze sami, właśnie tak jak powinno być. Rozchmurzył się.
Spojrzał na nią z nutą ciekawości w oczach, czego mogłaby w tej chwili oczekiwać od najlepszego przyjaciela na całym świecie?
Ukłonił się swojej ukochanej panience nim ośmielił się wykonać jakikolwiek ruch. Pozwolić aby sterczała tu tak znudzona? Nie ma nawet takiej możliwości. Przybrał się na twarz czarujący uśmiech i pochwycił jej delikatną dłoń. Zrobił krok w tył, po chwili krok w przód i nim zdołałaby zamknąć oczy już tańczyła do melodii szumu wiatru.
Czy to nie zabawne?
Postronna osoba widziała tylko kręcącą się samotną dziewczynkę...
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Plac zabaw   

Powrót do góry Go down
 
Plac zabaw
Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Plac zabaw
» Opustoszały plac zabaw
» Czerwony pokój zabaw
» Plac przed Akademikiem

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
HappyTFriends :: Miasto :: Park i tereny zielone-
Skocz do: